Radio Jura Home

MOJE MIASTO MOJE RADIO • Częstochowa 93.8 FM Słuchaj Online Facebook YouTube Twitter

Włókniarz Częstochowa kolejny raz przegrał u siebie ze Stalą Gorzów

Facebook Twitter

Drużyna z Gorzowa od kilku sezonów jest prawdziwym przekleństwem Włókniarza. Nie inaczej było w spotkaniu 10 kolejki PGE Ekstraligi rozegranym w piątek (05.07), w którym Krono-Plast Włókniarz Częstochowa przegrał z ebut.pl Stalą Gorzów 41:48. Tym razem jednak gościom w odniesieniu triumfu pomógł sędzia i sytuacja z 7 biegu, w którym częstochowianie przegrali 0:5.

Liderzy gorzowskiej Stali – Martin Vaculik, Anders Thomsen i Szymon Woźniak uwielbiają tor w Częstochowie, czego dowodem była pierwsza seria startów. Cała trójka odniosła w niej indywidualne zwycięstwa. Ze strony Włókniarza tylko Szymon Ludwiczak w biegu juniorów minął linię mety jako pierwszy. Po czterech biegach Stal prowadziła 14:10.

Po 5 biegu Włókniarz Częstochowa przegrywał już 11:19, po podwójnej przegranej Woryny i Hansena z Woźniakiem i Fajferem. Odrabianie strat podopieczni trenera Janusza Ślączki mieli zacząć od biegu numer 7, w którym wystartować mieli Michelsen i Drabik kontra Thomsen i Stojanowski. Po starcie i na wejściu w drugi łuk pierwszego okrążenia częstochowianie prowadzili 4:2 i w tym momencie sędzia zawodów….przerwał wyścig. Powodem był rzekomo „mikro ruch” Stojanowskiego na starcie. Według arbitra junior gorzowskiej Stali zyskał przez to korzyść, bo znajdował się na drugiej pozycji.

Decyzja sędziego mocno zbulwersowała kibiców. Ich złość wybuchła jeszcze mocniej, kiedy okazało się, że do powtórki zbyt późno wyjechała para Włókniarza, co spowodowało wykluczenie Drabika i Michelsena przed startem. Stal wygrała ten bieg 5:0 i objęła aż 13-punktowe prowadzenie 27:14. O ile przerwanie tego biegu było mocno kontrowersyjne, o tyle spóźnienie się na start pary Włókniarza to ewidentnie efekt niedopilnowania czasu ze strony kierownictwa drużyny gospodarzy.

Sytuacja z biegu numer 7 wyzwoliła w zawodnikach Włókniarza pozytywną energię i sportową złość. „Biało-zieloni” zabrali się za odrabianie strat. Trener Janusz Ślączka zaczął stosować rezerwy taktyczne, posyłając do boju najszybszych w tej części zawodów Madsena, Michelsena i Drabika. Po podwójnej wygranej Włókniarza w 10 biegu straty zostały zmniejszone do 7 „oczek (26:33).

W 12 biegu arbiter spotkania ponownie przegrał bieg, w którym stratował Stojanowski. Ponownie sędzia dopatrzył się „mikro ruchu” i tym razem wykluczył zawodnika Stali. W powtórce niestety bardzo słabo jadący do tej pory Jakub Miśkowiak poradził sobie z wolnym tego dnia Woryną i uratował remis dal swojej drużyny. O przegranej Włókniarza zdecydował bieg numer 13, w którym Vaculik obronił się przed wściekłymi atakami Madsena, a Drabik przyjechał na 4 pozycji za Oskarem Fajferem. Na tablicy wyników widniał rezultat 43:34 dla Stali i było jasne, że częstochowianie poniosą kolejną porażkę z rywalami z Gorzowa. Biegi nominowane nie miały już żadnego znaczenia, mecz zakończył się wynikiem 48:41 dla gości.

W ekipie Włókniarza klasą dla siebie był jak zwykle Leon Madsen, który w 6 biegach zdobył 15 punktów i 1 bonus. Dorobek punktowy reszty drużyny był mizerny. Kolejny słaby mecz w Częstochowie odjechał Michelsen (7+1.), nierówno, chociaż walecznie jechał Drabik (7 pkt.), bardzo słabo pojechał Woryna (4 pkt.), słabiej niż zawsze Hansen (4 pkt.), chociaż swoje punkty wywalczył tylko w 3 startach. O wygranej Stali przesądziła równa jazda liderów Vaculika (12 pkt.), Thomsena (11 pkt.) i Woźniaka (10 pkt.). Ważne punkty przywieźli też Fajfer, Miśkowiak i juniorzy.

Następny mecz Włókniarz Częstochowa rozegra 19 lipca, kiedy to na wyjeździe zmierzy się z mistrzem Polski Motorem Lublin.

G.S.

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj

Jak mija dzień? Sprawdź najważniejsze wiadomości z 21 lipca 2024