Teatr Mickiewicza: Oryginalna nowość na teatralnym afiszu – spektakl „Cudowne”
Ostatnia w tym sezonie artystycznym premiera na deskach Teatru im. Adama Mickiewicza ściągnęła komplet widzów. M.in. za sprawą wracającego na scenę Michała Kuli.
Teatr Mickiewicza i spektakl „Cudowne”
Spektakl „Cudowne” to opowieść o współczesnej Częstochowie, ale w formie realizmu magicznego. W historii przywołani są bohaterowie głośnego skandalu sprzed ponad stu lat:
Agata Biziuk – Brajczewska: Mamy jeden wątek romansowy, związany z historią autentyczną z 1912 roku. Drugi wątek kryminalny, który bardzo wdzięcznie prowadzi Michał Kula, gdzie szuka tego zaginionego obrazu Matki Boskiej. Mamy trzeci współczesny i to są już historie mieszkańców zaangażowanych w te dwa wątki…
Tytuł „Cudowne” przybliżała nam Agata Biziuk – Brajczewska, konsultantka artystyczna teatru w Częstochowie. Wiele dzieje się na scenie, sztuka ma też kilka wątków – Jasna Góra, zbrodnia, śledztwo, jasnowidzka – to przepis na udaną opowieść, mówi jej autorka:
Daria Sobik: Ta historia nas zainspirowała przede wszystkim dlatego, że ona opowiada o sytuacji, kiedy znika najważniejszy obiekt w mieście, jeden z ważniejszych obiektów w kraju. I co się dzieje, że tak naprawdę znika Matka Boska z obrazu, która definiuje jakąś tożsamość niegdysiejszej stolicy duchowej Polski? Więc to też było ciekawe, czym wypełnić pustkę? Będziemy prosić widzów, by przed wejściem na spektakl bądź w przerwie, są dwie opcje, dołączyli swój głos, odpowiadając na pytanie” ” w co wierzysz?”. Więc bardzo zależy nam, żeby widzowie włączyli się w budowanie tej odpowiedzi, ponieważ ta odpowiedź będzie wykorzystana w spektaklu.
Zaprasza Daria Sobik, autorka sztuki „Cudowne”. Za nami 18 maja absolutna prapremiera tego tytułu, ale po trzech majowych przedstawieniach, „Cudowne” wróci jeszcze 8 i 9 czerwca. Twórcy przyznają, że ta premiera powstała w nietypowy sposób:
Pamela Leończyk: Ten spektakl nie opiera się tylko i wyłącznie o historię Damazego Macocha, rzeczywiście to jest taki punkt zapalny i być może trochę kontrowersyjny, ale on służy nam tylko jako rodzaj inspiracji, punkt wyjścia do tego, żeby opowiedzieć coś, co z naszej perspektywy jest ważniejsze, czyli to, żeby opowiedzieć o jakiejś społeczności, o tym, że można funkcjonować razem pomimo różnic. Więc mimo tego, że temat być może kontrowersyjny, zależy nam ogromnie na tym, żeby właśnie nie dzielić tym spektaklem, a budować jakiś rodzaj spotkania, porozumienia.
Dodaje Pamela Leończyk, reżyserka premierowego spektaklu.
Czytaj także: