Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Rzut karny uratował Raków Częstochowa w Lublinie

Motor Lublin prowadził z Rakowem Częstochowa, ale w doliczonym czasie stracił gola po rzucie karnym. Spotkanie zakończyło się podziałem punktów.

Raków Częstochowa
fot. FB Raków Częstochowa

Szacowany czas czytania: 01:07

Motor Lublin – Raków Częstochowa 1:1

Sytuacja w tabeli wyglądała tak, że oba zespoły mogły deklarować walkę o europejskie puchary. Przed meczem różnica między naszą ekipą, a zespołem Motoru wynosiła zaledwie jeden punkt. Po słabym początku sezonu Motor złapał wiatr w żagle, nie przegrał sześciu spotkań z rzędu i zapukał do czołówki. Co innego Raków, który choć niedawno awansował   wprawdzie do finału Pucharu Polski, ale grał raczej nieregularnie. Wynik tego spotkania był zatem bardzo ważny dla obu drużyn.

Mecz rozpoczął się dynamicznie, z obu stron widać było chęć przejęcia inicjatywy. W pierwszych minutach atakował Motor, po upływie kwadransa do roboty wzięli się piłkarze Rakowa. Ale na pierwsze trafienie trzeba było czekać aż do 67. minuty, kiedy to Motor Lublin objął prowadzenie! Mbaye Ndiaye trafił do siatki po dośrodkowaniu Bradly’ego van Hoevena.

Raków próbował odpowiedzieć, ale brakowało mu konkretów.  Medaliki zdołały jednak uratować skórę i wyszarpać rywalom punkt.  W doliczonym czasie gry Jonatan Braut Brunes i Jakub Łabojko zderzyli się w powietrznym starciu. Sędzia po analizie VAR podyktował rzut karny, który skutecznie egzekwował sam poszkodowany.

Motor Lublin – Raków Częstochowa 1:1 (0:0)

1:0 – Mbaye N’Diaye 67′
1:1 – Jonatan Braut Brunes (k.) 90+2′

Redakcja

REKLAMA