Raków Częstochowa z kompletem punktów
Raków Częstochowa pokonał Lechię Gdańsk 2:1 w meczu 13. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Bramki dla gospodarzy zdobyli Lamine Diaby-Fadiga oraz Tomasz Pieńko.

Szacowany czas czytania: 03:14
Raków Częstochowa – Lechia Gdańsk 2:1
Spotkanie rozpoczęło się od ataków Rakowa, a wynik otworzył w 30. minucie Diaby-Fadiga, wykorzystując błąd bramkarza Lechii. Goście szybko odpowiedzieli – trzy minuty później do remisu doprowadził Tomáš Bobček. Od 37. minuty Raków grał w osłabieniu po czerwonej kartce dla Karola Struskiego. Posłuchajcie co Marek Papszun, trener Rakowa mówił na pomeczowej konferencji:
Marek Papszun: Mimo wielu trudności wygraliśmy to spotkanie, to jest najważniejsze, bo to był bardzo ważny mecz dla nas po tej porażce z Cracovią, żeby u siebie wygrać. Pokazaliśmy przede wszystkim świetne przygotowanie motoryczne, bo 67 godzin temu jeszcze graliśmy mecz na wyjeździe, a dzisiaj graliśmy od 37 minuty w dziesięciu i nie było specjalnie chyba tego widać, że Lechia miał jednego gracza więcej, ale to też wynikało z woli walki i takiego charakteru drużyny, bardzo dobrej organizacji i umiejętnego przestawienia się szybkiego i adaptowania do gry w „10”. Wiedzieliśmy co mamy robić, co chcemy zrobić i to po prostu zrobiliśmy. Także duże gratulacje dla drużyny za ten mecz, za to co drużyna w tym meczu pokazała.

Decydujący cios zadał w 79. minucie Tomasz Pieńko, który popisał się efektownym strzałem pod poprzeczkę:
Marek Papszun: Jak Tomek chce zrobić karierę, a ja mocno w to wierzę, jestem jego fanem, to musi być powtarzalne, musi być konsekwentny we wszystkich działaniach, które go będą doprowadzały do sytuacji, do pola karnego, tak jak wszyscy zawodnicy. Myślę tylko bramkach, asystach, promowaniu się – to nie tędy droga. Trzeba wiedzieć jak się dostać do pola karnego, wcześniej trzeba się wybronić i tam dopiero można finalizować. Ta kolejność nigdy nie może być odwrotna. Żeby tak było, żeby tych sytuacji było coraz więcej, to jest szereg codziennych działań, które mogą nas tam gdzieś doprowadzić i takich zawodników jak Tomek promować.
Lechia próbowała wyrównać, ale dobrze spisywał się debiutujący w Ekstraklasie bramkarz Rakowa, Oliwier Zych:
Marek Papszun: Jest rywalizacja między bramkarzami. Jest trzech bramkarzy w bardzo podobnym wieku: Trelowski, Zych i Mądrzyk i oni rywalizują. Trelowski do tej pory był pierwszym bramkarzem, bronił w 19 meczach, pozostali bramkarze pracują na swoją szansę. Uznałem, że to jest moment, żeby dać szansę Zychowi. Przeanalizuję ten mecz wspólnie ze sztabem, a przede wszystkim z trenerem Sikorskim i dalej będziemy decydować. Na tej pozycji jest po prostu rywalizacja.
W środę (29.10) Raków zagra na zondacrypto Arenie z Cracovią, to będzie mecz w ramach 1/16 finału Pucharu Polski.
Marek Papszun: Oczywiście bardzo ważny dla nas mecz i ze względu też na to, że przegraliśmy w sposób taki zdecydowany i będziemy musieli po sportowemu się zrewanżować, to jest ten pierwszy cel. Drugi cel to jest puchar i zasady są oczywiste przegrywasz, odpadasz, a chcielibyśmy trafić tam, gdzie trzy razy z moim udziałem trafiliśmy, więc to jest bardzo istotne dla nas spotkanie.
Początek meczu z Cracovią o 20.30.
Raków Częstochowa – Lechia Gdańsk 2:1 (1:1)
Gole: Diaby-Fadiga (30′), Pieńko (79′) – Bobček (33′)
Raków: Zych – Konstantopoulos, Racovițan, Svarnas – Amorim (76, Brunes), Jean Carlos (63, Ameyaw) – Baráth, Struski – Diaby-Fadiga (63, Bulat), Pieńko (84, Repka) – Rondić (63, Makuch).
Lechia: Paulsen – Kłudka (86, Głogowski), Pllana, Rodin, Vojtko – Mena, Kapić, Zhelizko, Ćirković (69, Kurminowski) – Neugebauer (59, Viunnyk), Bobček.
Żółte kartki: Struski – Neugebauer, Pllana, Vojtko
Czerwona kartka: Struski (37′) za dwie żółte