Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Raków Częstochowa przegrywa mecz finałowy o Puchar Polski. Górnik Zabrze wywalczył krajowe trofeum [WIDEO, ZDJĘCIA]

Raków Częstochowa przegrywa w finałowym meczu Pucharu Polski. Zespół trenera Łukasza Tomczyka uległ ekipie Górnika Zabrze (0:2). Dla Częstochowian to druga porażka z rzędu w pojedynku na Stadionie Narodowym. Górnik wywalczył krajowy puchar po raz pierwszy od 54 lat.

Raków Częstochowa
fot. Jakub Ziemianin/Raków Częstochowa

Szacowany czas czytania: 02:35

Raków Częstochowa przegrywa mecz finałowy o Puchar Polski z Górnikiem Zabrze

Po trzyletniej przerwie, piłkarze Rakowa Częstochowa – już bez trenera Marka Papszuna, który prowadził ich w dotychczasowych meczach finałowych – znów zameldowali się w wielkim finale Pucharu Polski.

Dla Częstochowian w ciągu sześciu ostatnich sezonów był to finał numer cztery. Zespołowi Łukasza Tomczyka przyszło im się w nim mierzyć z ekipą Górnika Zabrze, która do decydującego starcia o Puchar Polski awansowała po raz pierwszy od ćwierć wieku.

Obie drużyny ostatnie mecze finałowe przegrały. Medaliki uległy po rzutach karnych Legii Warszawa, zaś Trójkolorowi w dwumeczu byli o jedną bramkę słabsi od innej stołecznej drużyny – Polonii Warszawa.

Przed tegorocznym finałem Raków miał szansę na trzeci Puchar Polski. Zespół z Zabrza mógł po to trofeum sięgnąć siódmy raz w swojej historii.

Pojedynek, który tradycyjnie rozegrano na Stadionie Narodowym w Warszawie wydaje się lepiej rozpoczęli piłkarze z Częstochowy, którzy o wiele dłużej utrzymywali się przy piłce, osiągając ponad 70 procent jej posiadania. Później do głosu doszedł jednak Górnik. I to on objął prowadzenie.

W 32. minucie gola dla Zabrzan zdobył Roberto Massimo, który strzałem głową przy bliższym słupku, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, kapitana Górnika – Erika Janży, pokonał Oliwiera Zycha.

Do przerwy wynik nie uległ już zmianie, choć po zdobytej bramce, zespół trenera Michala Gasparika ruszył w poszukiwaniu kolejnych trafień. Sposobu na odmianę gry swoich podopiecznych szukał z kolei Łukasz Tomczyk, który postanowił już na początku drugiej połowy skorygować zestawienie Częstochowian.

Nie przyniosły one jednak rezultatu. Raków nie był w stanie przeciwstawić się Górnikowi. 14-krotni mistrzowie Polski wykorzystali z kolei w 65. minucie błąd defensywy drużyny z Częstochowy. Fran Tudor źle wybijał piłkę, przejął ją Maksym Chłań, a do tego poślizgnął się Oliwier Zych.

Niewykluczone, że gdyby nie to, bramkarz Rakowa obroniłby uderzenie Ukraińskiego skrzydłowego. Stało się jednak inaczej i Górnik podwyższył prowadzenie.

W końcówce postawa częstochowskiej ekipy uległa poprawie. Nie wystarczyło to jednak, aby zdobyć chociaż jednego gola. Już w doliczonym czasie gry doszło do sytuacji mającej mało wspólnego ze sportem.

W brutalny sposób Lukasa Podolskiego sfaulował Jonatan Braut Brunes. Za faul zobaczył bezpośrednią czerwoną kartkę, a na boisku zrobiło się zamieszanie. Na płytę boiska wbiegli m.in. zawodnicy rezerwowi i członkowie sztabów szkoleniowych.

Zobaczcie kilka zdjęć z trybun, kibiców Rakowa podczas meczu o Puchar Polski:

Górnik Zabrze – Raków Częstochowa 2:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Roberto Massimo (32) 2:0 Maksym Chłań (65)

Raków: Zych – Dawidowicz(57.Ameyaw), Racovitan, Svarnas – Tudor, Bulat, Repka, Silva(66.Amorim) – Makuch(46.Diaby-Fadiga), Lopez(66.Rocha) – Brunes. Trener: Łukasz Tomczyk

Górnik: Łubik – Sacek(83.Olkowski), Janicki, Josema, Janża(90.Ambros) – Kubicki, Hellebrand, Sadilek – Chłań(83.Ikia Dimi), Liseth(90.Podolski), Massimo(74.Zmrzly). Trener: Michal Gasparik.

Żółte kartki: Janża, Ikia Dimi, Łubik – Lopez, Repka, Rocha

Czerwona kartka: Brunes

Autor: Piotr Chrobok

REKLAMA