Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Raków Częstochowa po golu w ostatniej akcji pokonał Pogoń Szczecin

Podopieczni trenera Marka Papszuna udanie powrócili do ligowej rywalizacji po przerwie "reprezentacyjnej". W meczu 12 kolejki PKO BP Ekstraklasy rozegranym w niedzielę (20.10) na stadionie przy ul. Limanowskiego Raków Częstochowa wygrał z Pogonią Szczecin 1:0. Gola na wagę 3 punktów zdobył w ostatniej akcji doliczonego czasu gry Matej Rodin.

Szacowany czas czytania: 03:03

Raków Częstochowa po czterech ligowych wygranych z rzędu (ostatnie zwycięstwo odniósł w 11 kolejce z Radomiakiem Radom) przystąpił do starcia z Pogonią Szczecin z ochotą na dopisanie kolejnych 3 punktów. Zadanie nie było łatwe, bo rywal od kilku sezonów plasuje się w ekstraklasowej czołówce. Bolączką szczecinian są jednak mecze wyjazdowe – w tym sezonie Pogoń w 5 pojedynkach w delegacjach zdobyła zaledwie 1 punkt (remis 2:2 w Lubinie z Zagłębiem w 2 kolejce).

W składzie Rakowa w porównaniu z ostatnim meczem zaszła wymuszona zmiana – kontuzjowanego Ariela Mosóra zastąpił w obronie wracający po dłuższej przerwie Zoran Arsenic. Obok niego blok defensywny stworzyli Stratos Svarnas i Milan Rundic. W zestawieniu drugiej i trzeciej linii nie było niespodzianek.

Mecz wyglądał tak jak większość spotkań Rakowa rozgrywanych przy Limanowskiego. „Czerwono-niebiescy” dłużej utrzymywali się przy piłce, próbując zagrozić bramce gości. Pogoń nastawiona była na grę z kontry. Dzięki kontratakom szczecinianie byli w pierwszej połowie bliżej objęcia prowadzenia. Najpierw w 8 minucie piłkę zmierzającą do bramki Rakowa wybił jeden z naszych obrońców, a w 11 minucie napastnik Pogoni Kolulouris uderzył piłkę w sytuacji „sam na sam” z Kacprem Trelowskim. Nasz bramkarz instynktownie odbił piłkę, a ta trafiła w słupek bramki Rakowa.

W pierwszej połowie poza tą sytuację niewiele się działo. Raków Częstochowa tylko raz tak naprawdę poważnie zagroził bramce Pogoni, ale goli kibice w tej części meczu nie zobaczyli.

W drugiej połowie Raków Częstochowa zaczął stwarzać coraz lepsze okazje, ale brakowało wykończenia. Przełomowym momentem tego starcia była sytuacja z 65 minuty. Na czystą pozycję wychodził Amorim, ale został sfaulowany przez Dimitriosa Keramitsisa. Grecki obrońca Pogoni słusznie ukarany został czerwoną kartką i musiał opuścić plac gry.

Częstochowianie grali z przewagą jednego zawodnika, ale goście bronili się całym zespołem i ciężko było naszej drużynie oddać celny, groźny strzał. W 82 minucie na boisku w miejsce Arsenica pojawił się Matej Rodin. I to właśnie Chorwat został bohaterem spotkania w końcówce. Mecz został przedłużony aż o 10 min. (z powodu rac odpalonych przez kibiców) i w setnej minucie gry w pole karne Pogoni dośrodkował Otieno, piłkę ładnie uderzył Rodin i zdobył wydawało się bramkę. Stadon wybuchł z radości, ale analiza VAR wykazała, że nasz obrońca był na spalonym.

Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, w 113 minucie tego pojedynku Raków Częstochowa ponownie przeprowadził atak lewą stroną, dośrodkowanie ponownie wykończył Rodin, zdobywając gola uderzeniem z 5 metrów. Tym razem wszystko odbyło się prawidłowo i częstochowianie wyszli na prowadzenie. Chwilę potem Rodin otrzymał od arbitra drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną. Pierwszy „kartonik” Chorwat zobaczył po zdobyciu pierwszej, nieuznanej bramki, kiedy to z radości zdjął meczową koszulkę (co jest zawsze równoznaczne z ukaraniem przez sędziego). Po zdobyciu zwycięskiej bramki Rodin również nie mógł się powstrzymać i sędzia musiał ukarać go ponownie. To jednak zeszło na dalszy plan, bo chwilę później sędzia zakończył spotkanie.

Po tym zwycięstwie Raków Częstochowa z dorobkiem 26 punktów awansował na pozycję wicelidera, traci do Lecha Poznań tylko 2 punkty. Następny mecz podopieczni trenera Marka Papszuna rozegrają w sobotę (26.10), na wyjeździe zmierzą się ze Śląskiem Wrocław.

Raków Częstochowa – Pogoń Szczecin 1:0 (0:0) – Rodin (113 min.) 1:0

Skład Rakowa: Trelowski, Svarnas, Arsenic, Rundic, Jean Carlos, Berggren, Kochergin, Tudor, Amorim, Ameyaw, Ivi Lopez

G.S.

REKLAMA