Raków Częstochowa nadal bez punktów w lidze. Częstochowianie mimo prowadzenia wysoko ulegli Jagielloni
Czwarty ligowy mecz i czwarta porażka piłkarzy Rakowa Częstochowa. Zespół trenera Dawida Kroczka przed własną publicznością przegrał z brązowym medalistą poprzedniego sezonu PKO BP Ekstraklasy - Jagiellonią Białystok (2:5). Częstochowianie po raz kolejny nie byli w stanie utrzymać prowadzenia. Goście z Białegostoku błyskawicznie z nawiązką odrobili straty.

Szacowany czas czytania: 02:09
Raków Częstochowa nadal bez punktów w lidze. Porażka z Jagiellonią mimo prowadzenia
Prowadzenie częstochowskiej ekipie dał Azer Mahir Emreli, pod nogami którego piłka znalazła się po tym, jak odbiła się od obrońców po strzale Vladyslava Kochergina. Napastnik, który na listę strzelców wpisał się w trzecim kolejnym starciu otworzył wynik w 23. minucie gry.
Kwadrans później, Raków już jednak przegrywał. Do wyrównania w 31. minucie doprowadził Jesus Imaz, który Kacpra Trelowskiego pokonał strzałem w środku z rzutu karnego. Jedenastka dla Jagielloni została podyktowana za zagranie ręką Jeana Carlosa.
Kilka minut po trafieniu występującego od lat na boiskach Ekstraklasy, Hiszpana, drużyna z Białegostoku prowadziła po golu Nika Preleca. Słoweniec z bliskiej odległości dobił strzał, który z kilkunastu metrów oddał
Do przerwy Raków przegrywał (1:2). A mógł wyżej. Miał jednak sporo szczęścia, gdy piłka dwukrotnie zatrzymywała się na poprzeczce po uderzeniach Kajetana Szmyta.
Na drugą część gry Częstochowianie wyszli w zmienionej jedenastce. I przez pewien czas skorygowany skład dobrze sobie radził. W 56. minucie Medaliki wyrównały. Bramkę na 2:2 zapisano Jakubowi Jendryce, debiutującemu w zespole Rakowa w Ekstraklasie. Bramkarza Jagielloni Sławomira Abramowicza zmylił jednak rykoszet od nóg jednego z defensorów.
Wówczas mogło się wydawać, że Raków, jeśli nie zgarnie pełnej puli punktowej, to przynajmniej dopisze do swojego ligowego konta premierowe oczko. Stało się jednak inaczej.
Na niecały kwadrans przed końcem, Jagiellonia ponownie wyszła na prowadzenie, wykorzystując drugi podyktowany dla niej rzut karny. Pewnym egzekutorem okazał się Guilherme Montoia. Portugalczyk zamienił na gola jedenastkę ponownie podyktowaną za zagranie piłki ręką w polu karnym. Niefortunnie futbolówka odbiła się od Oskara Kwiatkowskiego.
Dwie minuty po objęciu prowadzenia, przewaga Białostocczan wynosiła już dwa gole. Na 4:2 podwyższył wracający do PKO BP Ekstraklasy po kilkumiesięcznym pobycie w Danii, Ousmane Sow, który przeciwko Rakowowi zdobywał już w przeszłości bramki, reprezentując barwy Górnika Zabrze. Wynik na 5:2 ustalił tuż przed końcem spotkania Belg Youssuf Sylla.
Po porażce z Jagiellonią, Raków w dalszym ciągu plasuje się na ostatnim miejscu w ligowej tabeli Ekstraklasy. Na koncie podopiecznych trenera Dawida Kroczka nadal nie ma ani jednego oczka.
A kolejny mecz Częstochowianie rozegrają w najbliższy czwartek. Będzie to zaległe starcie przełożonej 5. kolejki PKO BP Ekstraklasy, w którym Raków na własnym obiekcie podejmie ekipę Górnika Zabrze.
Raków Częstochowa – Jagiellonia Białystok 2:5 (1:2)
Bramki: 1:0 Mahir Emreli (23) 1:1 Jesus Imaz (31) 1:2 Nik Prelec 2:2 Jakub Jendryka (56) 2:3 Guilherme Montoia (76) 2:4 Ousmane Sow (78) 2:5 Youssuf Sylla (89)