Radio Jura Home

MOJE MIASTO MOJE RADIO • Częstochowa 93.8 FM Słuchaj Online Facebook YouTube Twitter

Lech Kędziora po 4 latach wraca na ławkę trenerską Włókniarza Częstochowa

Facebook Twitter

Kibice "biało-zielonych" przyjmują zapewne taką decyzję klubu z dużą nadzieją na osiągnięcie przez szkoleniowca wyniku, na który wszyscy czekają i na który klub z tak mocną drużyną zasługuje.

Ten sezon, jeżeli chodzi o wynik Włókniarza w PGE Ekstralidze, mocno rozczarował. Przypomnijmy – przed sezonem 2021 zbudowano niezwykle mocną drużynę, która w teorii miała spokojnie awansować do fazy „play-off” i powalczyć o jeden z medali. Do liderów – Leona Madsena i Fredrika Lindgrena dołączyli czołowi polscy seniorzy – Bartosz Smektała i Kacper Woryna, na pozycji zawodnika U-24 pojawił się będący objawieniem 1 ligi w sezonie 2020, Duńczyk Jonas Jeppesen. Jeśli dodamy do tego najmocniejszą parę juniorów w ekstralidze – Jakuba Miśkowiaka i Mateusza Świdnickiego, to mamy drużynę kompletną, która – tak się wydawało – powalczy nawet o złoty medal.

Tak się jednak nie stało, Włókniarz zajął 5 miejsce, a winą za to klub obarczył młodego szkoleniowca Piotra Świderskiego, z którym nie przedłużono umowy. Czy słusznie – wydaje się, że tak. Porażki na własnym torze, kiepskie widowiska, złe decyzje taktyczne w trakcie spotkań i przede wszystkim nie wykorzystanie potencjału najlepszej pary juniorskiej w kraju – to główne „grzechy” trenera Piotra Świderskiego, widziane oczami kibiców. Nie wiemy, jakie były stosunki trenera z zawodnikami wewnątrz drużyny, chociaż niektóre wypowiedzi Fredrika Lindgrena świadczą, że nie były one najlepsze. Żeby było jasne – trener nie wsiądzie na motocykl i nie zastąpi słabo spisujących się zawodników, a wiadomo, że forma Lindgrena, Smektały czy Woryny pozostawiał w minionych rozgrywkach wiele do życzenia….Na usprawiedliwienie Świderskiego działa też fakt, że był to jego debiut w charakterze szkoleniowca w drużynie ekstraligowej. Decyzja o jego zatrudnieniu – po żenującym rozstaniu się z Markiem Cieślakiem w połowie sezonu 2020, spowodowanym słynną historią z torem przed meczem ze Stalą Gorzów – okazała się zbyt pochopna. Trener bez żadnego doświadczenia nie podołał zadaniu i na jego miejsce przychodzi trener Lech Kędziora. Przy aktualnym „niedoborze” na rynku doświadczonych trenerów żużlowych nakłonienie Kędziory do powrotu do Częstochowy wydaje się być świetną decyzją. Dlaczego?

Przypomnijmy sobie sezon 2017, kiedy to Kędziora został trenerem Włókniarza. Częstochowianie byli wtedy beniaminkiem w Ekstralidze i zbudowali drużynę, którą wielu fachowców skazywało na spadek. Ku zaskoczeniu ekspertów Włókniarz zajął wysokie 5 miejsce i omal nie awansował sensacyjnie do play-off. Duża w tym zasługa Kędziory, który zbudował w teamie świetną atmosferę, doskonale dogadywał się z zawodnikami i przede wszystkim potrafił przygotować tor w taki sposób, że uznany został „najlepszym torem do ścigania w Polsce”. I to właśnie wydaje się kluczowym powodem, dla którego prezes Świącik sięga ponownie po tego szkoleniowca. Trener Piotr Świderski kompletnie nie potrafił przygotować toru, który pasowałby naszym zawodnikom. Wysokie porażki z Unią Leszno, Spartą Wrocław czy Stalą Gorzów świadczą o tym dobitnie. Walki na dystansie było jak na lekarstwo, a tacy zawodnicy jak Madsen, Lindgren czy Woryna potrzebują toru, który umożliwia walkę na całej jego szerokości. Mamy nadzieję, że Lech Kędziora będzie potrafił przygotować ten tor w taki właśnie sposób. Mamy nadzieję, że stworzy świetną atmosferę wewnątrz drużyny. Mamy nadzieję, że w pełni wykorzysta potencjał najlepszych zawodników w danym meczu. Mamy nadzieję, że Włókniarz w końcu wywalczy wymarzony tytuł Mistrza Polski i złoto po 18 latach powróci do Częstochowy.

G.S.

Najnowsze

R E K L A M A

Polecamy dzisiaj

Jak mija dzień? Sprawdź najważniejsze wiadomości z 21 lipca 2024