Dramat w samej końcówce i gorycz porażki! Raków Częstochowa wraca z Wrocławia bez punktów
W meczu drugiej kolejki PKO BP Ekstraklasy Raków przegrał ze Śląskiem 1:2, mimo że długo kontrolowali przebieg spotkania.

Szacowany czas czytania: 02:15
Raków Częstochowa wraca z Wrocławia bez punktów
Pierwsza połowa, choć obfitowała w sytuacje – głównie za sprawą aktywnego Mahira Emreliego i Tomasza Pieńki – zakończyła się bezbramkowym remisami. Przełom nadszedł w 60. minucie. Emreli dopadł do piłki, minął bramkarza gospodarzy Karola Niemczyckiego i wpakował piłkę do pustej bramki, dając Rakowowi zasłużone prowadzenie.
Gdy wydawało się, że częstochowianie dowiozą wygraną do końca, nadeszły fatalne ostatnie minuty. Najpierw wyrównał Luka Marjanac, a chwilę później fatalny błąd w ustawieniu obrony Rakowa wykorzystał Piotr Samiec-Talar, zapewniając Śląskowi komplet punktów. W doliczonym czasie gry szansę na uratowanie remisu miał jeszcze Adam Basse, ale wynik nie uległ już zmianie.
Dawid Kroczek: Do strzelenia bramki przez nas takie spotkanie bym powiedział pod naszą kontrolą, ze wskazaniem na nas. Po strzelonej bramce uważam, że zbyt mocno oddaliśmy inicjatywę i nie utrzymaliśmy się przy piłce. To spowodowało, że byliśmy zepchnięci do obrony. Śląsk z każdej minuty napędzał się coraz bardziej, tworzył więcej zagrożenia. Tutaj myślę, że zbyt mało zrobiliśmy, w szczególności jeżeli chodzi o momenty do wypchnięcia. Do odbioru. Ta inicjatywa w skrócie mówiąc była za mocno oddana. Potrzeba też więcej utrzymania się przy piłce, trochę spokoju i też czasu dla zawodników, żebyśmy złapali oddech. To się nie wydarzyło i końcówka, jak sami widzieliśmy, to szereg różnych wydarzeń, które do tego doprowadziły i tam przegraliśmy.
Tutaj nic mądrego nie jestem w stanie więcej powiedzieć, bo finalnie z przebiegu spotkania może tych sytuacji było więcej. Natomiast też musimy być świadomi tego, że jako drużyna powinniśmy takie spotkania i to, co się działo wybronić w końcówce meczu, wytrzymać to tempo, ten napór, utrzymać strukturę, bronić dobrze światła bramki, nie dopuścić do dośrodkowania. I tutaj myślę, że zabrakło naszych działań.
tłumaczył po meczu trener Dawid Kroczek. Medaliki wracają do Częstochowy, na stadionie przy Limanowskiego w czwartek (6.08) zagrają z Hammarby IF, początek o godzinie 19:00.
Śląsk Wrocław – Raków Częstochowa 2:1.
Bramki: Marjanac 87, Samiec-Talar 90 – Emreli 60
Raków: Trelowski – Jean Carlos, Racovițan, Debohi, Otieno – Ameyaw, Repka, Kochergin (73, Bulat) Pieńko (46, Molnár) – Emreli (73, Brusberg), Makuch (85, Basse).
Śląsk: Niemczycki – Matsenko (89, Malec), Ba, Christodoulou – Rosiak (61, Timossi Andersson), Yriarte (70, Mokrzycki), Tomasiewicz, Llinares – Samiec-Talar – Marjanac, Banaszak (61 Dembele).
Żółte katki: Yriarte – Racovițan, Debohi
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock)