Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Częstochowski Alarm Smogowy pyta dlaczego usuwanie niebezpiecznych odpadów z ulicy Filomatów trwało prawie 6 lat?

Na koniec roku miasto ogłosiło sukces związany z wywiezieniem i utylizacją odpadów niebezpiecznych z hal pofabrycznych przy ul. Filomatów. Nieco bardziej surowo cały ten proces ocenia Częstochowski Alarm Smogowy.

fot. Częstochowski Alarm Smogowy

Szacowany czas czytania: 02:13

Hubert Pietrzak przyznaje, że trwało to zbyt długo. Dziś mieszkańcy mogą wreszcie spać spokojniej, ale żyli na ekologicznej bombie przez prawie 6 lat.

Hubert Pietrzak: Jest powód do zadowolenia jeżeli chodzi o to, że te odpady w końcu zostały usunięte z tego miejsca. To jest sześć lat życia w ciągłym zagrożeniu. Co najmniej dwie dzielnice Częstochowy były zagrożone właśnie tym składowiskiem. Składowisko okazało się troszeczkę mniejsze, natomiast było umieszczone w sąsiedztwie arterii komunikacyjnych i to nie tylko wiaduktu, ale i torów kolejowych oraz – pomijając siedliska ludzkie – Pierwszy Urząd Skarbowy na ulicy Filomatów miał to za ścianą.

Jak przyznaje nasz rozmówca pierwsze zawiadomienia w sprawie zagrożenia odpadami chemicznymi pochodziły z 2019 roku, ale na osoby które weszły na teren i fotografowały składowisko, miasto złożyło wówczas doniesienie do prokuratury. Dla porównania z Częstochową, Siemianowice Śląskie uporały się z podobnym problemem o wiele szybciej.

Hubert Pietrzak: Ta sytuacja trwała stanowczo za długo. Sam proces usuwania trwał rok. W innych miastach, np. w Siemianowicach Śląskich, które miały zbliżony problem z bombą ekologiczną, również proces trwał rok, ale tam (…) uporali w tym czasie ze wszystkim. U nas tak naprawdę trzeba mówić o roku 2019. Występowaliśmy wtedy z pierwszą petycją do prezydenta o to, żeby podjął działania w tej sprawie. Spotkaliśmy się ze stanowczą odmową i przerzucaniem odpowiedzialności.

Z hal przy ul. Filomatów usunięto łącznie ponad 2,5 tys. ton niebezpiecznych chemikaliów. Udało się to w 2024 roku. Częstochowski Alarm Smogowy wskazywał na opieszałość działań by usunąć to zagrożenie szybciej.

Hubert Pietrzak: Odpady, które znajdowały się właśnie w tej hali, musiały czekać aż 6 lat na to, żeby doczekały się w końcu usunięcia. W związku z tym miasto teraz może ogłaszać, że usunęło te odpady. Natomiast to w jaki sposób to się odbyło w Częstochowie i – na tym początkowym etapie – chowanie głowy w piasek, bo tak to trzeba nazwać, ze strony włodarzy miasta jest skandaliczne.

– podsumowywał dla Radia Jura działacz społeczny i ekologiczny – Hubert Pietrzak.

Czytaj także:

REKLAMA