Częstochowska policjantka z kolejnym biegowym osiągnieciem
Kolejny nocny, morderczy bieg z obciążeniem, na leśnej trasie w Lublińcu był okazją by sprawdzili się najbardziej wytrwali uczestnicy. Nie wszyscy spośród 900 startujących ukończyło tegoroczną "Setkę Komandosa".

Szacowany czas czytania: 02:09
Trzeci raz pokonała go st. sierż. Agnieszka Jeż z częstochowskiej policji. Jak to się udało?
Agnieszka Jeż: Myślę, że wszelkie ograniczenia są w naszej głowie. To, że podcinamy sobie skrzydła, nie próbujemy czegoś z celów, które się pojawiają (…), a wbrew pozorom ciało może znacznie więcej niż myśli głowa (…). Po prostu trzeba podjąć wyzwanie i się sprawdzić. Jeśli nie wyjdzie to trzeba przeanalizować to, co było złe, to co można poprawić i podjąć wyzwanie kolejnym razem.
Do pokonania było 100 km na plenerowej trasie wyznaczonej przez komandosów. Łącznie to 5 pętli po 20 km każda. Pierwsze „kółko” – to bieg w umundurowaniu, butach taktycznych i plecakiem o wadze minimum 10 kg.

Druga pętla odbywała się w umundurowaniu, ale już bez plecaka. Kolejne trzy „kółka” można przebiec w dowolnym stroju. Bieg Setka Komandosa miał większą lokalną reprezentację:
Agnieszka Jeż: Te biegi z roku na rok przyciągają coraz większą rzeszę uczestników. No to jest coś niesamowitego jak – akurat w przypadku „Setki Komandosa” – o 22:00 na linii startu staje ponad 900 mundurowych i nie tylko (…), ciemny las i dziewięciuset uczestników, którzy wyruszają stoczyć walkę z największym (…) przeciwnikiem – z samym sobą, ze swoimi lękami, słabościami, z bólem, ze zmęczeniem. No to jest coś niesamowitego.
Finalnie wymagający bieg ukończyło 714 osób. Ważne było dotarcie do mety, sam wynik czasowy i miejsce w klasyfikacji okazały się drugorzędne. Startujący motywowali się też wzajemnie, dodaje Agnieszka Jeż:
Agnieszka Jeż: Trudniej by było w pojedynkę. Było dużo zdarzeń w których, po prostu wzajemnie się motywowaliśmy. Ktoś już nie mógł, ktoś złapał kontuzję (…), ale jednak jeden drugiego klepał po plecach: „nie poddawaj się”, „już blisko”, „szkoda by było” (…). To bardzo dużo daje. W tych biegach szukałam potwierdzenia tej siły, takiej nawet już nie fizycznej, tylko tej psychicznej, bo tego typu biegi wymagają skupienia przez cały czas ich trwania. Naprawdę, ukończenie takiego biegu to już jest wielkie wow.
Gratulujemy i życzymy dalszych sportowych wyzwań. Obok st. sierż. Agnieszki Jeż, tegoroczną Setkę Komandosa w Lublińcu pokonał też sierż. Patryk Grzybowski z częstochowskiej drogówki.
Czytaj także: